Żeby nie powiedzieć że jestem nieszczęśliwa, bo całkiem dobrze żyje się po jakimkolwiek powrocie do czegokolwiek. Niestety to mniej istotne, bo wiele spraw nie pozmieniam , bo nie mam na nie wpływu. Jak zawsze pije rano kawę i wychodzę z domu z przeświadczeniem że te kilka godzin snu pomogło uporządkować to co tak bardzo chaotycznie układało się w głowie przez ostatni czas. Świat jest dla mnie wielką niewiadomą , bo gubię się w swoich uczuciach. Błądzę gdzieś pomiędzy paniką a opanowaniem. Kiedy przestane zadawać sobie to samo pytanie i czy ktoś jest w stanie mnie przez to poprowadzić. Wiem że znalazłam szczęście już dawno temu , była zima a ja postanowiłam iść dalej , mimo zmarzniętych dłoni i pękniętego serca,