Nie wiem czy to dobre. Bo nie umiem czytać w myślach, a nawet się domyślać.
Kiedy łzy zaszkliły mi oczy po raz pierwszy bez odpowiedzi pokazałam co czułam.
I może to mi pozostanie , i nauczyłam się przez ostatni czas o wiele więcej niż przypuszczałam, i gdybym miała cierpieć nic by tego nie zmieniło, tak samo jak wiedziałam że nic nie ma takiej siły by to odratować. Nadać nowy sens, sama się prosiłam o ten bajzel i teraz z nim zostałam.
Paradoksalne jest to - łatwo - mimo wszystko. Kiedy otacza mnie więcej istotniejszych spraw na których teraz się koncentruje. Nie zapomniałam , ale po prostu przychodzi czas na to pomyśl tylko oczy nie płaczą ,a pierwsza myśl z rana jest inna. Błysk w oku nie ten sam , co nie znaczy że gorszy. Napisać coś nad czym sama będę się zastanawiać , od niczego nie bedę uciekać. Wracając do istotnej dla mnie notki. Nie poddawaj się? Po tym wszystkim mogę jedynie powiedzieć że było zimno, mimo wszystko. I kiedy budzisz się w nocy z przeświadczeniem że dasz sobie radę to już na prawde wiele. Nie chce opuszczać tego co znam tak doskonale na pamięć ,bo widzimy często jak ktoś płacze. Muzyka łez , głos ciszy - nic nie rozumiesz. Gdybym umiała się domyślić..