czwartek, 14 marca 2013

Paranoje.

Potrzebuje piątkowego czy sobotniego wieczoru. Wychodzę z domu bo słowa są za mocne. Towarzyszyć będą ludzie bliscy , tak inaczej. Nie wiem jak długo ale mam nadzieje że się nie zawiodę. Czuje że proszę ale beznadziejnie. Poczucie winy uśmiecha się do mnie, w ten sposób w jaki jeszcze nikt się do mnie nie uśmiechał. Ten uśmiech jest męczący . Zabiera mi dużo energii i chęci do życia. Znasz moje imię, nie moją historię. Pogubione wątki. Pogmatwane wnioski. natrętne paranoje. Sen.