Kiedy po raz ostatni zastanowiłam się nad tym jak słowa mogą w krótkim czasie stracić na wartości , poczułam dziwną pustkę. Dlaczego rezygnacja czekała właśnie mnie , i w tym momencie. Co poradziłbyś na to Ty sam, i jak wytłumaczył tak dramatyczny obrót wydarzeń. Mogę napisać że nie wiem gdzie iść , nie wiem dokąd, tylko dlaczego właściwie mam pisać tak dosadnie? Przejdę przez setki tematów, dając Ci lekki sygnał że coś nie gra. Stop. Chyba nigdy nie grało. Zawsze było coś nie tak , odkąd pamiętam wszystko było złudne, mimo pozorom które mi towarzyszyły, uwierz mi że na prawdę nie chciałam nigdy czegoś takiego przeżyć. Nie liczą się już dla mnie chwilowe stany szczęścia które po jakimś czasie i tak rozwiewa podmuch mojej niepewności. Czy na pewno dalej jestem tutaj? Z takim samym zamiarem? I czy tak na prawdę kilka lat temu chciałabym być taką osobą jaką jestem dziś? Tego nie wiem , tego nie rozumiem. Wołałam kiedy panowała ogromna cisza, nikt na prawdę nie chciał tego słyszeć, bo pomoc teraz zbyt wiele nas kosztuje. Dziś spacer , i znowu to niebo - i znowu usiłowałam zapomnieć to co pamiętam za dobrze. Nikim jestem w tym momencie , nikim będę dla niejednych. Na ile można w takim momencie sobie pozwolić , ile ma wynosić obojętność w takiej sytuacji. Po raz kolejny łzy spływają mi po policzkach i gdzieś się gubią , zazdroszczę im - bo nie muszą już więcej przechodzić przez to samo co ja. Chciałabym się zgubić , na pewien czas nie myśleć o powrocie. Nie tęsknić za tym co widzę kiedy otwieram oczy rano. Chciałabym zgubić gdzieś egzystencje , dlatego że wierzyłam tak naiwnie i stałam się w tym krótkim czasie zbyt prawdziwa. Pamiętasz pewnie obietnice? Pewnie żyjesz tym co widzisz za oknem , tym co zrobisz wieczorem i że może wrócisz nad ranem. Znam to i setki innych zachowań. Pewnego dnia znowu zapłacze bez oddźwięku, tak po prostu powiem że nie dam już rady, a błędne koło będzie powracać ,tak jak do tej pory . Mój każdy dzień ciągnie za sobą tyle łez , co uśmiechów. I kim jestem w tym momencie zawdzięczam tylko zagubieniu. Nikt tu nie musi tego kochać. Nie musi rozumieć każdego z ledwością poskładanego zdania , bo w tym wszystkim nie o to chodzi. Głównie chce opowiadać o tym bo dobrze czuć że nie jest się samotnym w tłumie. W moich własnych przekonaniach jest dużo mankamentów , i wtedy kiedy chce wiele rzeczy pozmieniać najczęściej Cie nie ma , po prostu gdzieś znikasz. Samotność pomaga mi się wyciszyć , pisanie tego wszystkiego pozwala uspokoić roztrzęsione dłonie. Kilka ukrytych łez, bo jeszcze znowu usłyszałabym "Coś u Ciebie nie tak?". Powiedziałabym z łatwością że tak jak dawniej , tyle że na to mnie nie stać.