W oczekiwaniu na coś lepszego czas nie chce uciekać. Nie pozostaje mi nic tylko przestać myśleć o tym co będzie kiedyś, bo przecież znam siebie. I wiem jak z planowania w moim przypadku nie wychodzi nic tylko coś w rodzaju 'nastepnym razem'. Tylko ile mogę samą siebie motywować? Jeżeli nikt tego nie robi. Jak długo mogę topić wzrok w ekranie skoro tak bardzo tęsknie. I czy ja jako człowiek potrafie bać się tylko o siebie, potrafie przecież bezgranicznie kochać mimo wszystkich słów które pozostawiły w sercu blizny, nie moge tak. Nie po to podjełam walke z czymś co kiedyś miało mnie zabić.