piątek, 7 grudnia 2012

"Jest jeden Bóg choć wiele dróg każda z nich prowadzi do zwycięstwa."

[..] i dlaczego pisze o tym tutaj skoro to moja sprawa. To na co jedziemy w końcu do kina? - okaże się już w poniedziałek , piąteczka. Poza nie ogarnięcia koszulki dla Andzi , wyobrażenia o frytkach (Kusik i Elka ,rzugom) jakoś życie się polepszyło , może nie życie ale jego jakość - trefnie! W szkole jak zawsze , złego jest tyle samo co dobrego , zależy tylko co chce w danym dniu widzieć. Na samą myśl z rana że zbliża się weekend cieszy się ciuka , no cieszy się! Muzyka , wreszcie jakoś dostarczyłam przepisywany zeszyt. Po szkole z Elką i Kondzią truć ozon i mamy adidasy , przecież całą zimę nie pozostaniemy im wierne. Ale ostro 'tak ma być!' Nie opisałam tu trefnych Wadowic z Adamem , że tak powiem śnieg ci na ciuke spadł! Idziemy sobie a tu z dachu jeb , śnieg. Myślałam z początku że Adam zaliczył glebe. Komizm postaci i sytuacji. Po tym jak 'chodząc w miejscu' -masło maślane dzwonie do młodego , a ten przy basenie. Wróciłam , poszłam na chwile do dziadka a tam jak zwykle 'dziadek chce ratować świat'. 'Patrz jakie kretyny , 'szejset' lampideł na choince' No nienormalni! Potem z Karoliną (Bucką;*) przy -12 stopniach kminy godzinne bo czego się nie robi dla czystych wspomnień.Naświetlona klisza , kocham. Tak co do weekendu mamy się jeszcze spisać a poza tym to ziom , odmrażam ręce! Jutro Adamidło-powidło wpada na sobotoniedziele. 'Znowu nie chodzi, znowu się zepsuło w morde jebane!" Skopała telefon , istne widło powidło.

. Swoją drogą , czuje. Może to czasem za wiele.